archeoologia, paleologia, antropologia - rozważania laika
środa, 01 listopada 2006
Prehistoryczny mezalians
Rzeczpospolita ( 31.10.06 Nr 255)
Niezwykły szkielet człowieka wprawił w osłupienie naukowców. To prawdopodobnie pozostałości krzyżówki Homo sapiens i neandertalczyka

dziecko ludzi z dwóch gatunków
Szczątki odkryto w Rumunii w jaskini nazywanej Petera Muierii (Jaskinią Wielkiej Matki). Kości - czaszkę, żuchwę i łopatkę - znaleźli naukowcy rumuńscy w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale wtedy nie wiedzieli, w jaki sposób należy je sklasyfikować. Dlatego szkielet w ogóle nie został uwzględniony w spisie szczątków prehistorycznych znalezionych w Rumunii. Dopiero niedawno odkryto go na nowo i zbadano powtórnie. Rewelacyjne wyniki tych badań publikuje czasopismo " Proceedings of the National Academy of Sciences".
Szczątki przede wszystkim poddano datowaniu za pomocą najnowocześniejszych technik - czyli z użyciem izotopu węgla 14C. Okazało się, że mają około 30 tys. lat. Pochodzą więc z czasów, kiedy w Europie pojawił się już Homo sapiens, a neandertalczyk jeszcze nie wyginął. Szkielet mógł więc równie dobrze należeć do przedstawiciela obu gatunków człowieka. Ale którego - nie wiadomo. Bo charakterystyczne cechy, według których odróżnia się Homo sapiens od neandertalczyka, w przypadku znalezionego w Rumunii szkieletu są wymieszane.
Potomek dwóch rodów
Żuchwa człowieka z rumuńskiej jaskini jest wąska, czyli taka, jak u Homo sapiens. Z innych cech Homo sapiens stwierdzonych u człowieka z Jaskini Wielkiej Matki naukowcy wymieniają: wąski otwór nosowy, mało wydatne łuki brwiowe.
Ale na znalezionej czaszce są też widoczne cechy typowe dla neandertalczyka: przede wszystkim wydatny guz potyliczny - wybrzuszenie z tyłu czaszki, które u Homo sapiens jest bardzo rzadkie. Typowo neandertalskie są też wyrostki, za pomocą których żuchwa umocowana jest do czaszki. Jeden z nich jest wydłużony, wcięcie pomiędzy nimi jest niesymetryczne. Naukowcy jako neandertalską sklasyfikowali też znalezioną w jaskini łopatkę.
Badacze nie mają żadnej wątpliwości, że czaszka, żuchwa i łopatka należały do tego samego osobnika. W sumie wygląda na to, że w Jaskini Wielkiej Matki odkryto szkielet człowieka, który pod względem budowy musiał być czymś pośrednim pomiędzy neandertalczykiem a Homo sapiens. Sami autorzy artykułu opublikowanego w " Proceedings of the National Academy of Sciences" - Amerykanin Erik Trinkhaus oraz Rumuni Adrian Dobos i Andrei Soficaru -uważają, że znaleźli dowód na to, iż neandertalczyk i Homo sapiens współżyły ze sobą i miały potomstwo.
Wzięty za niedźwiedzia
Co jednak się z tym potomstwem stało - nie wiadomo. Wedle najlepszej wiedzy genetyków w naszym DNA nie ma śladu po krzyżowaniu się gatunków Homo sapiens z Homo neanderthalensis. Może więc potomstwo obu gatunków pozostało bezpłodne - jak większość hybryd międzygatunkowych? W każdym razie znalezisko z Jaskini Wielkiej Matki wskazuje na to, że 30 tys. lat temu oba gatunki nie były sobie zupełnie obce, że jeden nie wyparł drugiego po prostu na zasadzie konkurencji.
Znalezienie szczątków neandertalczyka w dolinie Neander w Niemczech w 1856 r. uznaje się za początek paleoantropologii. Sami odkrywcy, robotnicy, uważali, że znaleźli kości niedźwiedzia - neandertalczyk był gatunkiem o potężnej, przysadzistej budowie ciała. Szkielet szybko zakwalifikowano jako kości praludzkie, potem odkryto podobnych szczątków więcej. W ostatnich 150 latach naukowcy zgłaszali wiele teorii dotyczących neandertalczyka: wedle jednych był on dzikszy i prymitywniejszy niż nasz gatunek. Byli jednak i tacy, którzy idealizowali neandertalczyka i twierdzili, że był to człowiek łagodny, którego Homo sapiens po prostu wytępił. Do dziś nie wiadomo, jak było naprawdę: dlaczego neandertalczyk wyginął i jakie były jego relacje z Homo sapiens.
ŁUKASZ KANIEWSKI

Nie wiemy, dlaczego nasz gatunek wygrał
Opisany przez badaczy szkielet nosi cechy zarówno neandertalczyka, jak i Homo sapiens. Czy więc opisany szkielet należał do mieszańca, potomka obu tych gatunków? Taką tezę uważałabym za niedostatecznie udokumentowaną. Przydałyby się tu badania materiału genetycznego, które zapewne zostaną przeprowadzone.
W każdym razie omawiane badania są mocnym świadectwem dowodzącym, że neandertalczyk i Homo sapiens egzystowali obok siebie: na tym samym terenie w jednym czasie. Oba gatunki najprawdopodobniej żyły w zgodzie. Pierwsze świadectwa jakiejkolwiek agresji wewnątrz rodzaju ludzkiego pochodzą mniej więcej sprzed 15 tysięcy lat, czyli są znacznie późniejsze. Trzeba zaznaczyć, że neandertalczyk i Homo sapiens nie mieli żadnego powodu do wzajemnej agresji. Populacje ludzkie były wtedy nieliczne, gęstość zaludnienia bardzo niska, nie brakowało ani jaskiń do zamieszkania, ani zwierzyny łownej. Grupy ludzkie nie wchodziły sobie w drogę, żeby napotkać inną grupę ludzką, trzeba było podejmować specjalne wyprawy.
Zniknięcie neandertalczyka wciąż pozostaje zagadką. Ten gatunek nie był gorzej przystosowany do życia niż Homo sapiens, jego zdolności i kultura były porównywalne z tymi, które cechowały naszych przodków. Neandertalczyk specjalizował się w polowaniach na rozmaite zwierzęta. Opiekował się niepełnosprawnymi członkami grupy. Hołdował skomplikowanym rytuałom pogrzebowym (których świadectwa przez niektórych badaczy błędnie były brane za dowody kanibalizmu). W żadnym razie nie stał na niższym poziomie rozwoju niż wczesny Homo sapiens. I wciąż tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego to nasz gatunek odniósł demograficzny sukces.
Dr Zofia Sulgostowska pracuje w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN

Ślady początków Homo sapiens w Europie
onet.pl (31.10.2006)
Szczątki ludzi współczesnych z rumuńskiej jaskini Pestera Muierii wykazują wiele archaicznych cech, co jest dowodem - zdaniem antropologów - na dużą różnorodność morfologiczną pierwszych mieszkańców Europy z naszego gatunku.
Analiza fragmentów szkieletów z Pestera Muierii wykazała, że wcześni mieszkańcy Europy z gatunku Homo sapiens posiadali wiele cech budowy szkieletu zbliżonych do morfologii człowieka neandertalskiego. Wyniki badań szczątków z rumuńskiej jaskini zostały opublikowane w ostatnim numerze magazynu "Proceedings of the National Academy of Sciences".
Pestera Muierii to wielokomorowa jaskinia znajdująca się w pobliżu Baia de Fier, w Gojr - południowo-zachodnim regionie Rumunii. Jako stanowisko antropologiczne jest znana już od końca XIX w., pierwszych prac sondażowych dokonano tam w 1929 r., ale pełne wykopaliska miały miejsce dopiero w latach 50-tych XX w.
W namuliskach jaskini badacze natrafili na pozostałości roślinne i zwierzęce pochodzące z plejstocenu oraz szczątki ludzkie z górnego i środkowego paleolitu. Ponownej oceny znalezisk z Pestera Muierii, po 50 latach od ich odkrycia, dokonał Erik Trinkaus z Uniwersytetu Stanu Waszyngton w Saint Louis wraz z antropologami z Uniwersytetu Bukareszteńskiego.
Obiektem ich szczegółowych badań było sześć fragmentów ludzkich szkieletów: pozostałość czaszki, żuchwa, kość piszczelowa, łopatka i kość strzałkowa. Datowanie metodą C14 najstarszych fragmentów czaszek i kości długich ludzi zamieszkujących tę jaskinię wykazało, że pochodzą one sprzed 30 tys. lat.
Zdaniem badaczy szczątki kostne z Pestera Muierii wykazują wiele archaicznych cech w budowie. Część z tych cech jest nawet bliższa neandertalczykom niż późniejszych fazom rozwojowym człowieka współczesnego.
Podobne cechy wykazują również fragmenty szkieletów z wczesnej fazy górnego paleolitu pierwszych mieszkańców naszego kontynentu z gatunku Homo sapiens odnalezione na innych stanowiskach jaskiniowych Europy (między innymi z rumuńskiej jaskini Pestera cu Oase czy czeskiej jaskini Mladec).
Świadczy to - zdaniem naukowców - o dużej różnorodności w budowie pierwszych ludzi współczesnych w Europie i ich dynamicznym rozwoju w górnym paleolicie. Sytuacja taka przeczy teoriom o szybkiej migracji naszych przodków, znikomych kontaktach z wcześniejszymi mieszkańcami i szybkim wyparciu neandertalczyków z terenu naszego kontynentu.
Jest to raczej świadectwo długiego współistnienia grup ludzi współczesnych i neandertalskich, regionalnej asymilacji tych dwóch gatunków, być może nawet ich wzajemnego krzyżowania się.
poniedziałek, 30 października 2006
Ludzie neandertalscy musieli konkurować z hienami
studentnews.pl
W środkowym paleolicie na terenie Europy neandertalczycy musieli konkurować z hienami o źródła pożywienia. Wskazują na to wyniki analiz międzynarodowej grupy antropologów, które zostały opublikowane w ostatnim numerze tygodnika "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Międzynarodowa grupa badaczy zajęła się ostatnio analizą fragmentu kości udowej odnalezionej w 2002 r. na francuskim stanowisku jaskiniowym Les Rochers-de-Villeneuve. Datowanie radiowęglowe wykazało, że ten fragment szkieletu człowieka neandertalskiego pochodzi sprzed blisko 41 tys. lat, z warstwy archeologicznej odpowiadającej okresowi środkowego paleolitu.
Na zdjęciu: Lewa kość udowa
z Les Rochers-de-Villeneuve.
Najciekawszym aspektem tego znaleziska z zachodnio-francuskiego regionu Vienne, jest fakt, że pochodzi z jaskini, która była na zmianę zamieszkiwana przez grupę ludzi neandertalskich i drapieżniki, głównie hieny. Co więcej, kość nosi ślady zębów zwierzęcych.
Grupa naukowców działających pod kierownictwem Cedrica Beauval z Instytutu Prehistorii i Geologii Czwartorzędu Uniwersytetu w Bordeaux podejrzewa, że taka bliskość ludzi i hien może świadczyć o istniejącym w środkowym paleolicie współzawodnictwie pomiędzy tymi dwoma grupami o źródła pożywienia i przestrzeń życiową.
Analiza próbki DNA pobranej z fragmentu kości potwierdziła, że badacze mają do czynienia z jednym z ostatnich osobników człowieka neandertalskiego w Europie. Grupa zamieszkująca ok. 41 tys. lat temu jaskinię w Les Rochers-de-Villeneuve żyła w okresie stopniowej kolonizacji Europy przez ludzi współczesnych.
Badacze nie mogą stwierdzić na podstawie zabytków z Rochers-de- Villeneuve czy neandertalczycy padali ofiarą hien, czy jedynie ich zwłoki stanowiły łup drapieżników.
(PAP)
Hominidzi
To chyba najbardziej popularne drzewo genealogiczne gatunku wśród naukowców badających pochodzenie człowieka współczesnego.

Porównanie czaszek Hominidów


Neandertalczycy żyli niebezpiecznie
studentnews.pl
Nowoodkryte szczątki neandertalczyka z poważnymi uszkodzeniami prawego przedramienia potwierdzają, że życie przedstawicieli tego gatunku było bardzo niebezpieczne.
Maria i Fred Smith z Loyola University w Chicago badając szczątki odkryte w 2000 roku w słynnej dolinie Neandertal niedaleko Duesseldorfu stwierdzili, że żyjący przed 42 tys. lat osobnik uległ około półtora roku przed śmiercią złamaniu kości łokciowej w prawej ręce.
W chwili śmierci osobnika złamanie nie zrosło się jeszcze w stu procentach. Na pewno przez ostatnie miesiące życia był on do pewnego stopnia zdany na pomoc innych. Także pierwszy szkielet tego gatunku, odkryty przed 150 laty na tym samym stanowisku w Neandertal nosił ślady poważnych uszkodzeń głowy i lewego ramienia.
Podobne uszkodzenia wykazuje duża część z pozostałych 300 znalezisk, co pozwala domyślać się, że życie prehistorycznych myśliwych było bardzo niebezpieczne. Badacze porównują charakter obrażeń obserwowanych u neandertalczyków z kontuzjami współczesnych amerykańskich zawodników rodeo. Homo neanderthalensis zamieszkiwał przez ponad 200 tys. lat całą niemal Europę i Bliski Wschód. Wymarł około 27 tys. lat temu.
(PAP)
Hominid orator
Wprost , nr.1137 (12.09.2004r.)
Już 500 tys. lat temu Homo sapiens przestał być niemową.
Po raz pierwszy natrafiliśmy na szczątki przodków człowieka świadczące o funkcjonowaniu ich zmysłów" - twierdzi Ignacio Martinez z hiszpańskiego uniwersytetu w Alcala. Te szczątki to młoteczek, strzemiączko i kowadełko - trzy kostki mieszczące się w uchu środkowym. Antropolodzy z tamtejszego uniwersytetu, kierowani przez Juana Luisa Arsuagę, odnaleźli je wśród setek innych kości w Sima de los Huesos (Jamie Kości), jaskini w górach Atapuerca w Hiszpanii.
Hiszpańscy badacze za pomocą modeli komputerowych zrekonstruowali budowę ucha środkowego i wewnętrznego w pięciu czaszkach hominidów z Atapuerca. Okazało się, że odbierali oni dźwięki o częstotliwości między 3 kHz a 5 kHz, czyli zbliżonej do naszego zakresu słyszalności - między 2 kHz a 4 kHz (wskazuje na to kształt młoteczka, strzemiączka i kowadełka, które przenoszą drgania błony bębenkowej do ucha wewnętrznego). W tym przedziale mieszczą się artykułowane dźwięki, którymi się porozumiewamy (szympansy wprawdzie rozróżniają częstotliwości między 1 kHz a 8 kHz, najlepiej jednak słyszą dźwięki z krańców tej skali).
Narządy słuchu ssaków żyjących w grupach społecznych są zazwyczaj zbudowane tak, by wyłapywać dźwięki wydawane przez innych osobników. Martinez uważa zatem, że aparat mowy hominidów z Atapuerca był przystosowany do wydawania artykułowanych dźwięków prymitywnej pramowy. Najbardziej zaskakujące jest to, że kostki ucha środkowego znalezione w Sima de los Huesos należały do osobników z gatunku Homo heidelbergensis, który żył około 350 tys. lat temu. Zmiany w narządzie słuchu naszych przodków nastąpiły zatem kilkaset tysięcy lat wcześniej niż dotychczas podejrzewano! Uczeni sądzili, że nasi przodkowie przestali wydawać z siebie nieartykułowane chrząkania oraz poświsty i nauczyli się mówić dopiero 160 tys. lat temu (wraz z rozwojem odpowiednich obszarów mózgu, które mogły analizować skomplikowany sposób porozumiewania się).
Przodek z Heidelbergu
Homo hedelbergensis, którego szczątki po raz pierwszy odkryto niedaleko miasteczka uniwersyteckiego Heidelberg w Badenii-Wirtembergii, pojawił się 600 tys. lat temu i był gatunkiem bardziej rozwiniętym od Homo erectus, żyjącego 1,8 mln lat temu. Homo heidelbergensis miał dużą mózgoczaszkę, która mogła pomieścić mózg tylko o 7 proc. mniejszy od mózgu współczesnego człowieka. Opanował znaczne przestrzenie w Afryce i w Europie, używał narzędzi kamiennych oraz prawdopodobnie posługiwał się oszczepem. Prawie na pewno umiał też rozniecać ogień.
Homo heidelbergensis raczej nie był przodkiem Homo sapiens, lecz innego wymarłego przedstawiciela hominidów - neandertalczyka, który żył między 250 tys. a 30 tys. lat temu. Może to oznaczać, że nauczyliśmy się mówić jeszcze wcześniej - początki mowy mogą sięgać nawet 500 tys. lat wstecz! Być może artykułowanymi dźwiękami posługiwał się już ostatni wspólny dla nas i neandertalczyka przodek. Juan Arsuaga i jego ekipa uważają, że był nim Homo antecessor, którego szczątki również znaleziono w rejonie Atapuerca, ale drzewo genealogiczne hominidów jest wciąż fragmentaryczne. Potwierdzałoby to wcześniejsze podejrzenia, że neandertalczyk też umiał mówić. W jaskini Kebarah w Izraelu odkryto szkielet (nazwany przez antropologów Mosze) z zachowaną w całości kością gnykową, która nie różni się od kości gnykowej współczesnego człowieka. Jej kształt może mieć związek z umiejętnością mowy. Być może wyjaśnią to badania wciąż prowadzone w górach Atapuerca.

Cmentarzysko hominidów
Sima de los Huesos to największe w Europie skupisko szczątków hominidów. Naukowcy odkryli tam dotychczas 32 prawie kompletne szkielety Homo heidelbergensis. "Wiemy wszystko o ich życiu, jakbyśmy odkryli nieznaną grupę żyjących współcześnie ludzi" - twierdzi Juan Arsuaga. Wiele szkieletów nosiło ślady niedożywienia w dzieciństwie, artretyzmu oraz... intensywnego dłubania w zębach, które zniszczyło kość.
Sima de los Huesos nie nadawała się do mieszkania - jest ciasna, ciemna, duszna i zimna. Naukowcy podejrzewają zatem, że było to cmentarzysko, gdzie nasi przodkowie wrzucali zwłoki zmarłych. Zapewne złożono je mniej więcej w tym samym czasie, w odstępie zaledwie kilku lat, bo nigdzie na świecie nie ma tak ogromnej liczby szkieletów hominidów znajdujących się w jednej jamie. Nie wiadomo jednak, czy Homo heidelbergensis wierzył w życie pozagrobowe i świadomie grzebał zmarłych, czy też jedynie pozbywał się zwłok.
Powodem masowych zgonów hominidów mogła być epidemia. Wskazuje na to czaszka, na której widać ślady ciężkiej infekcji kości twarzy. "Większość odkrytych w jamie szkieletów należała do młodych osobników - między 11. a 20. rokiem życia; tylko trójka dożyła 30 lat. To może sugerować, że powodem ich śmierci były walki plemienne" - uważa Andrew Chamberlain, antropolog z uniwersytetu w Sheffield. Zdaniem antropologów, około 400 tys. lat temu na terenie Europy żyły różne grupy hominidów. Być może szkielety z Sima de los Huesos są pierwszym odkrytym świadectwem krwawych konfliktów między tymi grupami. Artykułowana mowa umożliwiła im działanie w grupie: wspólne polowanie, ochronę przed dzikimi zwierzętami i innymi grupami, opiekę nad dziećmi i poszukiwanie pożywienia.
Marta Landau
współpraca: Wiesław Więckowski
Sztuka prehistoryczna (I)
gildia.pl, 12.10.2000r.
Najstarszymi przykładami samodzielnej twórczości człowieka były narzędzia. Były to otoczaki, przeznaczone do cięcia lub przebijania ostrzem. Już te pierwsze wyroby świadczyły o pewnym podstawowym pojęciu estetyki. Te najprostsze formy narzędzi przyjmują się na całym świecie. Wraz z przemysłem abwilskim (od stanowiska Abbeville nad Somą), liczącym 80 tysięcy lat, przeważy forma tłuka pięściowego albo otoczaka. Ma on kształt dowodzący intencji stworzenia, a cechuje go symetria i równowaga materii.
Kultura aszelska (od stanowiska Saint-Acheul na przedmieściach Amiens) około 150 tysięcy lat temu przekształca tłuki pięściowe w ostrza migdałowe. Ten typ narzędzia ma ostre boczne krawędzie, ostrze jest wykończone kościanym lub drewnianym narzędziem - kształt jest więc jakby aerodynamiczny.
Około 50 tysięcy lat temu człowiek neandertalski dysponuje krzemiennymi drapaczami o doskonałym kształcie. Sprawność wykonania tych narzędzi dowodzi artystycznej wrażliwości ich twórców.
Tzw. sztuka pierwotna zaczynają się właśnie od Neandertalczyka. W Dziadowej Skale koło Skarżyska znaleziono fragment żebra niedźwiedzia jaskiniowego, zdobiony szesnastoma poprzecznymi nacięciami, których profil zbliżony jest do litery V. Pochodzi z okresu mustierskiego - między 50 a 38 tysięcy lat p.n.e. Współczesna etnografia może dać odpowiedź na pytanie o charakter tego znaleziska: na Syberii podobne pałeczki karbowane ostrym narzędziem stanowiły instrument rejestracji ważnych faktów w życiu tamtejszych grup społecznych. Podobne znaleziska odkryto w Prvni Sluj koło Srbska w Czechach, w pirenejskiej jaskini La Quina i w jaskini Ermitage we Francji, wszystkie z okresu mustierskiego.
Kolejne ślady działalności homo neandertalensis znaleziono w Ligurii, w Toirano. W grocie odnaleziono odciski stóp w glinie, znaki wyżłobione palcami oraz wydrapane podobizny niedźwiedzia jaskiniowego. W Pech de l'Aze pomiędzy archeologicznymi szczątkami człowieka neandertalskiego znajdowały się bryłki ochry, używanej wówczas jako barwnik. Nasuwa się tu myśl o barwieniu ciał lub malowidłach na nietrwałym podłożu.
Za najwcześniejsze przejawy malarstwa jaskiniowego uważa się obrysy dłoni ludzkich, które w pirenejskim kręgu franko - kantabryjskim poprzedzają wszelkie inne formy przedstawień geometrycznych lub figuralnych. Są to bądź obrysy płasko dociśniętych do skały dłoni o rozcapierzonych palcach, wykonane czarną, brązową, żółtą lub białą farbą, względnie odciski umoczonych w farbie lub rozmoczonej glinie. Obrysy uzyskiwano niekiedy wydmuchując przez (zapewne kościaną) rurkę barwniki mineralne na przystawioną do ściany dłoń. W licznych przypadkach na odciskach lewych dłoni widoczny jest brak jednego lub kilku palców. Przypuszcza się, że jest to ślad obrzędowych okaleczeń, które mogą być związane z formą żałoby po bliskich członkach rodu, gdyż odciski dłoni pozbawionych niektórych palców są zbyt częste, aby można mówić o pozarytualnych przypadkach. Zastanawia ogromna rozległość geograficzna takich przedstawień, wszędzie poprzedzających wyobrażenia figuralne w malarstwie lub rysunku.
Należy wskazać na fakt, iż obrys i nieco późniejsze odciski dłoni występują najczęściej na etapie przedstawień przedfiguralnych lub wczesno - figuralnych. W tym samym cyklu oryniackio - perigordzkim towarzyszą im niekiedy malowidła kółek, cętek, czerwone lub żółte zarysy meandrów lub falistych linii, wykonanych przez ciągnięcie po ścianie jaskini palcami dłoni, zmoczonymi w farbie. Uzyskana w ten sposób została wielokrotna linia falista, zbliżona niekiedy do meandra. Te motywy zyskały w nauce nazwę macaroni. Wykonywano je także w podobny sposób przy pomocy palców lub wielozębnego, kościanego narzędzia. Motywy takie występują zarówno w jaskiniach południowej Francji i północnej Hiszpanii. Z jaskiń francuskich nad Wezerą pochodzą ponadto mniej lub bardziej realistycznie wyobrażone symbole żeńskich i męskich narządów rodnych.
Rysunki i ryty typu macaroni, najpierw abstrakcyjne i przypadkowe, powoli przekształcają się niekiedy w zarys zwierzęcego profilu, linię grzbietu, tworząc powoli coraz bardziej realistyczny wizerunek zwierzęcia, choć zwykle jeszcze nie kompletny, częściowy. Przykładem tu mogą być rysunki z jaskini Rouffignac. W późniejszym okresie pojawia się zjawisko tzw. abstrakcji pochodnej: z wyobrażeń realistycznych, dochodzimy do prostego znaku czy schematu, podobnego do tych z La Pileta. Taką ewolucję prezentuje nam odkrycie z 1970 roku w ogromnej grocie Porto Badisco w Zatoce Tarenckiej: z krętych linii powstają spirale.
Równocześnie ze stylem "abstrakcji pochodnej" istnieje inna abstrakcja, czysta i integralna, złożona z rysunków niefiguratywnych. Coraz częściej znajdowane są abstrakcyjne motywy, które nie są pochodną schematyzacji przedstawień naturalistycznych. Wydaje się, że stanowisko archeologiczne w Mezyniu na Ukrainie, datowane obecnie na piętnaste - czternaste tysiąclecie otwiera możliwość wyjaśnienia genezy czystej sztuki abstrakcyjnej. Było to obozowisko łowców mamutów. Znaleziono tam wiele abstrakcyjnych dekoracji rytych w kości, albo malowanych ochrą. Bransolety z kłów mamuta zdobi nacinany ornament geometryczny. Najprostszy tworzy ukośne, równoległe pasy. Kobiety nosiły po dwie i więcej bransolet, które stykając się ze sobą liniami ukośnymi biegnącymi w przeciwne strony, poddały ideę motywów zębatych. Owe szeregi równoległych ząbków spotykające się ze sobą tworzą krzyżyki albo romby. Począwszy od rombu centralnego biegną harmonijnie dwa długie, idealnie równoległe fryzy ząbków. Z czasem artyści z Mezynia nie wyprowadzają już ząbków odnosząc je do osi bransolety, lecz prostopadle do niej. Trzy, cztery ząbki tworzą dobrze znany wzór, który się powtarza. W następnej bransolecie ząbki zostają odwrócone i pojawia się motyw geometryczny, wzór meandra. Również w Mezyniu dwie szczęki i łopatka mamuta są pokryte malowanym czerwono ornamentem paru ciągów przeciwstawionych sobie ząbków.
Na tym samym stanowisku znaleziono również blisko 700 przewierconych muszelek morskich małży, które noszono w charakterze naszyjników. Muszelki te wydobywano z mioceńskich pokładów kredy, występującej w okolicach dzisiejszego Dniepropietrowska, oddalonych od Mezynia aż o 600 km.
Sztuka przedhistoryczna rodzi się i nabiera rozmachu razem z myślistwem. Przedstawienia animalistyczne zanikają, gdy tylko łowy przestają być głównym sposobem życia. Ostatnie zlodowacenie Wurm trwało między pięćdziesiątym a dziesiątym tysiącleciem. Surowy klimat skazuje człowieka na poszukiwanie schronienia. Zachodnie tereny ze swymi wapiennymi wyżynami, a w nich niezliczone jaskinie sprzyjały zasiedleniu. Istniały tzw. jaskinie - sanktuaria i one to właśnie stały się galeriami sztuki pradziejowej. Groty góry Castillo, Altamira, Niaux albo Montespan, Tuc-d'Audoubert albo należąca do tej samej sieci podziemnej jaskinia Trois Freres, Cabrerets i Cougnac, Lascaux, Rouffignac, Font-de-Gaume, Les Combarelles i wiele innych. Ale monumentalność i spektakularne walory tej sztuki skalnej nie powinny przesłaniać drobnej rzeźby ruchomej i przedmiotów o różnorakiej, naturalistycznej ornamentacji.
Sztuka pradziejowa jest w gruncie rzeczy działaniem, materialną kreacją. Estetyka powstaje dzięki dodawaniu elementów. Bodźcem rozwoju naturalistycznej, czerpiącej inspirację z przedstawień zwierzęcych, sztuki pradziejowej były potężne imperatywy ekonomiczne, przede wszystkim potrzeba spotkania zwierzyny łownej i obfitych trofeów.
Pradziejowe dzieła są anonimowe, ale oczywisty jest wpływ "mistrza", zwłaszcza w najważniejszych grotach. Istnieje "mistrz Rouffignac", którego wyższość dostrzegalna jest w przedstawieniach mamuta. Dysponuje on sprawnym zmysłem kompozycji i organizowania motywu. Mamut wyryty na lewej ścianie jaskini Font-de-Gaume wykazuje wyraźnie, że i tu pracował artysta z pobliskiej jaskini Rouffignac. Sztuka pradziejowa nie tracąc swego anonimowego charakteru sugeruje istnienie osobowości artystycznych.
Szkoła z Perigord ze swoim szczególnym językiem plastycznym, powstaje około trzydziestego tysiąclecia. Materiał archeologiczny składa się z otoczaków i kości zdobionych rytem. Datowane na piętnaste tysiąclecie otoczaki z La Colombiere i plastyka z Lascaux z połowy czternastego tysiąclecia, należą do końcowego okresu szkoły perigordzkiej, choć archeolog usytuowałby Lascaux w tysiącleciach okresu magdaleńskiego, jednakże cechy stylistyczne świadczą inaczej.
Grota w Lascauxm położona nad Wereną obok miasteczka Montignac, została odkryta przez grupę młodzieży w 1940 roku. Badania podjęto po wojnie. Występują tam postacie zwierząt w dużych fryzach rozmieszczone w tzw. sali byków oraz na ścianach i sklepieniach korytarzy wysokich. Wszystkie te figury obwiedzione są szerokim kolorowym konturem. Przeważają tam zwierzęta malowane na całej powierzchni jednym lub dwoma kolorami. Postacie ich nie są płaskie, lecz zdecydowanie
Rouffignac określa klasyczną fazę rysunku magdaleńskiego. Zadziwia wielość środków wyrazu. Sposób przedstawienia sierści, ekspresja oczu, bogactwo szczegółów w opracowaniu rogów, trąb, kopyt i grzyw, ale przede wszystkim precyzja i staranność w przekazaniu pozycji zwierzęcia w ruchu. Postacie układają się w grupy skomponowane: zwierzęta przeciwstawione sobie symetrycznie, fryz, spotkanie dwu stad mamutów. Ta złożona organizacja rytmiczna stanowi istotny wkład szkoły magdaleńskiej. Temat symetrycznie ustawionych postaci zwierzęcych rozpoczyna tu swoją długą tradycję, której dalekim odbiciem jest słynna lwia brama z Myken. Układ fryzów z Rouffignac wyznaczają mamuty i nosorożce. Tylko wielki plafon odbiega od tego porządku. Pierwotnie znajdował się on tylko jeden, albo dwa metry nad ziemią. Kłębią się na nim postacie pięćdziesięciu realistycznie przedstawionych zwierząt, których ułożenie sugeruje być może charakter magiczny.
Szkoła z La Madeleine jest czymś więcej niż kierunkiem stylowym. Plafon jaskini Altamira ma 18 metrów długości i 8 - 9 szerokości. Jest to powierzchnia, jaką człowiek może ogarnąć jednym spojrzeniem. Duże wrażenie wywiera impet stada, które wzbiera jak fala u nóg stojącej, wielkiej, polichromowanej łani, zajmującej najbardziej oddalone pole.
Rysunki, ryty i malowidła zwierząt, a także ich postacie rzeźbione i modelowane wyróżniają się szczególną urodą, gdy tymczasem wyobrażenia ludzi są przedstawieniowo uboższe, o profilach karykaturalnych, w niezręcznie zaznaczonej i groteskowej pozycji.
Autor: Belphegor
(czytaj cz.II)
Sztuka prehistoryczna (II)
gildia.pl, 12.10.2000r.
(czytaj cz.I)

Innym ważnym prądem jest drobna plastyka figuralna, która pojawia się jeszcze na etapie cyklu oryniacko - perigordzkiego i w przeciwieństwie do malarstwa jaskiniowego odznaczała się rozległym obszarem występowania na terytoriach Euroazji w ciągu całego młodszego paleolitu. Tematem plastyki figuralnej jest w przeważającej mierze kobieta. Modelowane, albo rzeźbione figurki, wyobrażają najczęściej nagą postać kobiecą, niekiedy otyłą lub ciężarną, o silnie zaakcentowanych cechach płci w postaci wydatnego biustu i szerokich bioder oraz wyraźnie zaakcentowanym wzgórku łonowym. Ujawniają także inne cechy charakterystyczne: mianowicie ręce figurek zawsze przylegają do ciała z dłońmi splecionymi na padołku względnie zlewają się w jedną bryłę z tułowiem, nogi poniżej kolan zwężają się ku dołowi na kształt kikutów oraz schematyczne potraktowana głowa z zaledwie zamarkowanymi włosami. Przylgnęła do nich nieco ironicznie brzmiąca nazwa Wenus. Są one związane z kultem płodności, stąd wyolbrzymione cechy płciowe. Być może są dowodami na istnienie w paleolicie kultu Wielkiej Bogini - Matki, którego ślady znajdujemy w starożytnych kultach bogiń płodności.
Figurki te pochodzą z basenu Morza Śródziemnego, w tym Afryki północnej, z północnych Włoch, ze środkowej Francji (z dorzecza Garonny), ze Szwajcarii, Austrii, Moraw, z Ukrainy nad Dnieprem i Donem, a także znad Bajkału na dalekiej Syberii. Chyba najsłynniejszą jest Wenus z Willendorfu z Austrii, na Morawach odkryto podobną rzeźbę w Dolnych Vestonicach, potraktowaną dosyć linearnie, innymi znanymi są przedstawienia z Lespugue, figurka z kła mamuta która prezentuje silną geometryzację kształtu, figurka z Menton, wyrzeźbiona w steatycie, czy Wenus z Gagarino nad Donem, niezmiernie bliska rzeźbie z Willendorfu mimo dzielących je dwóch tysięcy kilometrów.
Często znaleziskom Wenus towarzyszą inne przedstawienia figuralne. Tak było na Morawach w znalezisku z 1880 r. z Predmosti. Znaleziono tam niewielkie Wenus z kłów mamuta przedstawiające postacie kobiece. Z tego samego materiału wykonano rzeźbę mamuta, przedstawionego tak, jak widział go prehistoryczny łowca. Na innym ciosie widnieje postać kobiety rytowana w sposób bardzo abstrakcyjny: za pomocą trójkątów, owali i kół. Ze wspomnianych już Dolnych Vestonic pochodzą podobne przedstawienia: wyobrażenia mamuta, rzeźby główek niedźwiedzich, rysia, sowy, główka ludzka.
Owa główka przedstawia kobietę o delikatnych rysach twarzy, z nakryciem głowy w rodzaju kapuzy lub gładką fryzurą. Inne podobne artystycznie wyrafinowane przedstawienie znajdujemy w Brassempoy we Francji. Jest to główka młodej dziewczyny o wyraźnie wymodelowanej twarzy, z bogatą, długą fryzurą spadającą na barki i grzywką nad oczami. Rzeźba ta stanowi odłamaną część większej całości, zapewne całej postaci i mieści się w dzisiejszych kategoriach urody kobiecej, odznaczając się przy tym daleko posuniętym realizmem.
Na uwagę zasługuje też interesujące znalezisko z Laussel we Francji: odkryto tam pięć fragmentów jednej płaskorzeźby z okresu oryniackiego: dwa pierwsze to realistyczne nagie postacie kobiece, jedna trzyma w prawej dłoni uniesiony róg bizona, a druga jakiś przedmiot, dalej dwie inne postacie kobiece, bardziej stylizowane oraz jedno przedstawienie mężczyzny, prawdopodobnie w czasie rzutu oszczepem. Owe dwie postacie kobiece prezentują interesujące ujęcie: tors kobiet jest utrzymany w konwencji ociężałych Wenus, inaczej jednak to wygląda z rękoma: ręce po części w ruchu, kobieta z naczyniem ma obie ręce oderwane od tułowia, a kobieta z rogiem lewą rękę przytuloną do łona. Nogi poniżej kolan są wyodrębnione i nie stanowią jednego bloku jak u figurek.
W ósmym tysiącleciu na zachodzie Europy klimat łagodnieje. Sztuka rozwija się w dwu kierunkach: jeden polega na dekadencji naturalistycznego animalizmu, drugi na rozwoju sztuki abstrakcyjnej. Oba kierunki łączą się w szczytowym okresie epoki brązu na początku drugiego tysiąclecia. Obok tych dwóch kierunków o przeciwstawnych tendencjach ewolucyjnych statuetki kobiece o obfitych kształtach pozostają nie zmienione. Znajduje się je wciąż na Bliskim Wschodzie, w regionach klasycznych kultur śródziemnomorskich, od Hacilar do Jerycha.
Skłonność do schematyzowania przedstawień jest powszechna. Potwierdzeniem jej są niezliczone ryty w Alpach Nadmorskich, w okolicach Bego, gdzie w obfitości występują petroglify z wyobrażeniami bydła rogatego i orki. Czysto abstrakcyjna dekoracja wywodząca się z niezmierzonej równiny euroazjatyckiej, około piętnastego tysiąclecia towarzyszy motywom naturalistycznym na gładzikach, przedmiotach kościanych i płytkach kamiennych kultury magdaleńskiej. Gdy zanika animalistyczny naturalizm, motywy abstrakcyjne utrzymują się, chociaż w materiale nietrwałym, jak drewno, kora i skóra. Znów owe motywy spotykamy w ceramice, nowym materiale, który łatwo daje się modelować i ozdabiać. Po pierwszych gładkich wyrobach następują naczynia zdobione rytami i odciskami w różnych technikach: łopatką, grzebykiem, sznurem a w rejonie Morza Śródziemnego odciskiem pospolitej muszli (cardium). Dekoracja zajmuje początkowo cały brzusiec naczynia, potem zostaje podzielona na strefy gładkie i przemiennie dekorowane ornamentem wstęgowym. Właściwy naczyniom wytworny kształt dzwonu albo lejka (stąd nazwa tych kultur pucharów dzwonowatych albo lejkowatych) w połączeniu z regularnym rytmem ornamentu daje wspaniały efekt. Takie wazy spotykamy w trzecim tysiącleciu p.n.e. Ceramikę z Chassey wyróżnia metodycznie opracowana dekoracja: "psie zęby", romby, kratki, a gładkie powierzchnie przeplatają się z kratkowanymi. Na Bliskim Wschodzie dominuje ceramika malowana, w której nitkowate postacie kozic i mocno stylizowane motywy antropomorficzne łączą się z geometrycznymi (koncentryczne koła i kwadraty, ząbkowania, linie łamane).
Nie da się zaprzeczyć, że jedną z głównych trosk człowieka była sprawa śmierci. Na Teviec wyspie we Francji miejsca pochówku z siódmego tysiąclecia znaczyły kurhany. Na wyspie Carl znajduje się datowany na 3270 p.n.e. grób kopułowy, czyli tolos, niewielkie usypisko z kolistych warstw kamieni przykryte wielką płytą. Około trzeciego tysiąclecia zachód pokrywa się dolmenami, pojawiają się pierwsze pionowe bloki menhirów. Hypogeum Romeral, w pobliżu Antequery w Andaluzji stanowi długą, 23-metrową galerię o trapezoidalnym przekroju, zbudowaną starannie z głazów o niewielkich rozmiarach. Jest to przejście do wielkiego tolosu o wysokości 3,9 metra i 5,2 metra średnicy. Następnie krótka galeria prowadzi do tolosu grzebalnego o średnicy 2,4 metra. Zespół przykrywa wielki kurhan 85 metrów średnicy i 8 metrów wysokości. Nieopodal położona jaskinia Menga jest najcięższą konstrukcją wzniesioną z minimalnej liczby kamieni. Hypogeum to zbudowano z trzydziestu jeden monumentalnych bloków kamiennych. Osiem płyt tworzy ściany komory, nakrytej czterema gigantycznymi płytami. 31 bloków tej monumentalnej budowli waży 1600 ton.
Men er Groah największy menhir z Locmariaquer we Francji, dziś rozbity na cztery części, sięgał 23 metrów wysokości i ważył ok. 348 ton. Aby ruszyć go z miejsca trzeba było siły ponad 2 tys. ludzi lub 300 wołów.
Symbolem idei megalitycznej Zachodu jest Stonehenge. Jak można wnosić z planu założenia, budowla łączy formy koliste z kształtem podkowy. Tworzą one rozległy obszar stu metrowej średnicy, o ścianach wykończonych staranną obróbką i o przemyślnym łączeniu kamieni na czopy i wręby. Monumentalna część zabytku stanowi krąg 30 - metrowej średnicy złożony z 30 bloków kamiennych wysokości 4,2 metra. Pionowe głazy łączyły kiedyś położone na nich poziomo płyty, tworząc obwód zamknięty. W kręgu wewnętrznym znajduje się pięć trylitów, wysokości 8 metrów ustawionych w kształt podkowy. Stonehenge, sanktuarium kultu słonecznego, wzniesione niewątpliwie ok. 1800 roku p.n.e. przeobraża ideę megalityczną w architekturę.
Ślady twórczości artystycznej na obszarze Polski sięgają paleolitu. Narzędzia krzemienne w Jerzmanowicach datowano na 35 tysiąclecie p.n.e. Zdobione zgeometryzowanym rytem wyroby kościane z Jaskini Maszyckiej koło Krakowa pochodzą z 13 do 10 tysiąclecia. Około 8 tysiąclecia p.n.e. w Europie środkowej rozpoczyna się epoka mezolitu. Społeczności europejskie tej epoki to rybacy leśni o półosiadłym trybie życia. Pozostawili oni znajdowane w północnej Polsce, wykonywane z rogów jelenia, tzw. berła szamańskie z wierconymi otworami, dekorowane wzorami geometrycznymi, schematycznymi rysunkami ludzi i zwierząt. Wiążą się z nimi także znaleziska figurek bursztynowych.
W połowie piątego tysiąclecia docierają silne wpływy kultur naddunajskich z ceramiką zdobioną motywami geometrycznymi, wstęgowymi, a także pierwsze ozdoby z miedzi. W czwartym tysiącleciu pojawia się kultura pucharów lejkowatych, będąca pierwszą miejscową kulturą Niżu Europejskiego. Od zachodu oddziałują impulsy kultur megalitycznych.
W okresie młodszego neolitu 2600 - 1800 p.n.e. kultury ceramiczne zmieniają się coraz szybciej. Zachodnie i południowe ziemie są pod wpływem kultury amfor kulistych powstałej w kręgu kultury ceramiki sznurowej. Najpiękniejszą ceramikę z tego okresu znaleziono w Złotej koło Sandomierza. Towarzyszy tej kulturze bogactwo ozdób z bursztynu.
Autor: Belphegor
niedziela, 29 października 2006
Gen, który stworzył człowieka
gildia.pl, 18.08.2006r.

Zidentyfikowano gen, który mógł przyspieszać ewolucję ludzkiego mózgu, a przez to - po części odpowiadać za naszą wyjątkowość w świecie zwierząt - informuje najnowsze "Nature".
Jednym z najszybciej ewoluujących fragmentów DNA w genomie człowieka jest gen związany z rozwojem mózgu u naszych przodków - stwierdził międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Davida Hausslera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz.
Zidentyfikowano go dzięki porównaniom genetycznym ludzi, szympansów i innych zwierząt.
W jednym z badanych regionów genomu stwierdzono obecność genu HAR1F. Ekspresja tego genu następuje w komórkach nerwowych zwanych neuronami Cajala-Retziusa. Gen ten jest aktywny w okresie od siódmego do 19 tygodnia ciąży. To czas krytyczny dla rozwoju kory mózgowej, kierującej złożoną działalnością organizmów, zwłaszcza ich zachowaniem wyuczonym. Kora jest nieodzowna dla specyficznie ludzkich funkcji, np. mowy, myślenia abstrakcyjnego, czytania, pisania, planowania działań oraz zjawiska świadomości.
Analizy porównawcze różnych gatunków dowodzą, że gen HAR1F jest zasadniczo taki sam u wszystkich ssaków - z wyjątkiem ludzi. Na przykład sekwencja "cegiełek" budujących ten gen różni się tylko w dwóch miejscach u kurczaka i szympansa. Oznacza to, że budowa tego odcinka nie zmieniła się u nich przez setki milionów lat.
Tymczasem pomiędzy szympansem a człowiekiem znaleziono 18 różnic w budowie tego genu. Oznacza to, że gen zaczął się szybko zmieniać po wyodrębnieniu się linii ludzkiej od ostatniego wspólnego przodka ludzi i szympansów (5-7 mln lat temu).
za: Nauka w Polsce
 
1 , 2